Zdaję sobie sprawę, że tytuł jest bardzo ryzykowny. Sam, kiedy widzę słowo „optymalizacja” odmieniane na wszelkie sposoby, mocno zastanawiam się nad tym, czy w ogóle klikać i czytać, bo termin jest szeroki i nośny marketingowo.

Tak więc Drogi Czytelniku, jeśli to czytasz to bardzo mi miło. 😊

W poprzednim sezonie „Mody na Sprzedaż” opisywałem historie i moje przygody z rynku sprzedaży tradycyjnej – jeśli ktoś nie czytał, to przy okazji serdecznie zapraszam do lektury. Sezon drugi poświęcony będzie trochę innemu tematowi – postanowiłem przyjrzeć się zagadnieniom „okołologistycznym”.

Navigare necesse est, vivere non est necesse – żeglowanie jest rzeczą konieczną, życie nią nie jest.

Słowa te przypisuje się rzymskiemu politykowi Pompejuszowi, który pewnie nawet nie przypuszczał, jak bardzo dotknął sedna sprawy. Kiedyś żeglowali – a tym samym nawigowali – nieliczni, a dziś robi to już chyba każdy. 2000 lat po Pompejuszu, elektroniczne mapy i nawigacja to nieodłączni towarzysze podróży – niezależnie od tego, jakiego środka transportu używamy.

Siłą rzeczy włączają się w to wszystko przedsiębiorcy. Przybywa firm, które swój biznes opierają o dostawy i odbiory – oraz inne szeroko pojęte działania logistyczne. Nie mówię tu tylko o firmach kurierskich czy stricte transportowych, ale np. cateringowych – kto wiedział, że w samej Warszawie jest ponad 200 firm zajmujących się dowożeniem jedzenia w pudełkach? Do tego dochodzą takie branże jak: poczty kwiatowe, odbiór odpadów medycznych, dystrybucja żywności czy – na szczęście tylko od czasu do czasu – rozklejanie plakatów wyborczych. 😉

I teraz – jeśli w firmie mamy 1 lub 2 samochody problemu nie ma. Gorzej robi się kiedy flota jest większa, a punktów do odwiedzenia przybywa. Wtedy przed problemem stają logistycy i tzw. koordynatorzy. Zaplanowanie trasówek z 10-cioma punktami dla 5 samochodów, przy pomocy tylko Excela i Map Google staje się poważnym wyzwaniem. Bo nie chodzi tylko o wyznaczenie trasy – chodzi o to, żeby była ona możliwie najkrótsza, zawierała odpowiednią liczbę punktów, a często uwzględniała po drodze różne inne kryteria, takie jak:  okna czasowe, ładowność pojazdu i jego typ albo np. czas wizyty w punkcie. Wtedy też pojawia się potrzeba użycia optymalizatora – narzędzia, które posiadając pulę adresów i opierając się na danych z mapy elektronicznej, zaplanuje trasę optymalną, uwzględniając zadane kryteria.

Nie muszę chyba mówić, jak cieszą się z takiego prezentu logistycy? 😊 Ich praca zmienia się znacząco – zamiast planować godzinami w pocie czoła, stają się teraz supervisorami, nadzorcami wykonywanych zadań.

Jeżeli jesteś zainteresowany rozwiązaniem do optymalizacji i planowania tras, szukasz takiego narzędzia do swojej organizacji, zapraszam do odwiedzenia strony Routimo.

Do następnego odcinka!

Podziel się publikacją z innymi!